Cenzurowanie sieci czy to możliwe?

Ludzie na całym cywilizowanym i żyjącym według określonych zasad świecie już przyzwyczaili się do tego, że poza tą rzeczywistością, którą znają i mogą jej dosłownie dotknąć funkcjonuje inna nazywana powszechnie wirtualną. Warto się krótko zastanowić nad samym brzmieniem tego terminu, który jest często przeciwstawiany realności. Jednak przecież w przestrzeni sieci internetowej dokonuje się normalnych transakcji, wydaje pieniądze, reklamuje usługi oraz uzyskuje dostęp do informacji, które są przydatne w życiu codziennym. Jedynym ich wyróżnikiem jest to, że nie maja na dany moment materialnej postaci są tylko przedstawione albo obecne cyfrowo. Trudno żeby do sieci cyfrowej 'wrzucane' były materialne przedmioty, zatem zamiast używać terminu wirtualna w pewnych sytuacjach lepiej pozostać przy cyfrowej albo, zdigitalizowanej co jest tylko anglojęzyczna wersją tego terminu. 'Digitalize evrything' ten termin oznaczy tyle, co przekształcić wszystko na wersję cyfrową tak by było dostępne powszechnie w sieci internetowej dla każdego, kto ma komputer oraz łącze internetowe. Nie wszystkim jednak taka wizja Internetu odpowiada i opowiadają się jednoznacznie za wprowadzeniem mechanizmów, które będą dosłownie cenzurować zawartość sieci tak by usuwać z niej to, co jest mało wartościowe albo też niebezpieczne z racji treści i jej kontekstu. Aby takie cenzurowanie, które zawsze ma charakter po fakcie, ponieważ raczej nie da się prewencyjnie zablokować dostępu do domen, ponieważ nie wiadomo, jaką treść będzie miała sama witryna o określonym adresie. Cenzura prewencyjna spowodowałaby, że zamieszczenie czegokolwiek w sieci było by znacznie trudniejsze i zablokowało prędkość jej rozwoju orz wywołało wiele skutków ubocznych. Przede wszystkim przerzuciło na publikującego albo wykupującego konkretną domenę ciężar udowodnienia, że jego strona nie będzie miała treści szkodliwych zanim by administracja rządowa we wszystkich państwach przejęła kontrolę i nadzór nad potężnymi serwerami eliminując z zarządzania nimi podmioty prywatne nadal pozostałby problem tego typu jak to, jakie reguły miały by określać, co jest dopuszczalne a co nie. Dynamika zmian w świadomości społeczeństwa, rozwój naukowy wszystko, co jest obecne w sieci musiałoby przejść przez gęste oczka sieci cenzury. Plan praktycznie nie do zrealizowania, ponieważ trudno było by o jedność przedstawicieli władzy, przedsiębiorców oraz grup społecznych, co do tego, kto ma podejmować ostateczne decyzje i dlaczego. Zatem lepiej porzucić samą wizję nadzoru nad Internetem sterowanego centralni i liczyć na to, że ludzie sami będą decydować o tym, co ma prawo istnieć w sieci a co ją niepotrzebnie zaśmieca. Administratorzy serwerów zawsze mogą zablokować pewne domeny albo je usunąć, co jednak nie daje pewności, że ich właściciele nie zaparkują gdzie indziej. Dodatkowo trzeba powiedzieć, że wszelkie próby ograniczania wolności publikacji w sieci internetowej będą odbierane, jako zamach na wolność słowa, czyli jeden z filarów demokracji, a to już byłby bardzo niepokojący sygnał.