Narzędzie w pracy czy przeszkoda

Niektóre z udogodnień, które się pojawiają w związku z rozwojem techniki a przede wszystkim pewnych rozwiązań telekomunikacyjnych budzą szczególnie w pracodawcach ambiwalentne odczucia. Z jednej strony mają oni świadomość, że będą musieli a przynajmniej powinni z nich skorzystać, jeżeli nie chcą odstawać od konkurencji a z drugiej mają tez obawy, że tego typu narzędzia przyniosą też obniżenie efektywności samej pracy. Takim klasycznym i nierzadko omawianym przykładem jest wprowadzenie Internetu do firm, gdzie pracownicy w ciągu godzin pracy korzystają z komputerów do wykonywania obowiązków służbowych i nierzadko też z tego tytułu korzystają z dostępu do sieci internetowej. Chociażby po to by się skontaktować z potencjalnym klientem w poszukiwaniu danych albo z innego tytułu. Wiadomo, że taka organizacja pracy gdzie właśnie może każdy pracownik korzystając z komputera spokojnie mieć dostęp do sieci jest ułatwieniem i sami pracujący do doceniają, ale też i stanowi dla nich samych pokusę. Nawet najbardziej wymagające zadania nie są w stanie zając pilnemu pracownikowi całego czasu, nikt też nie jest przez cały dzień skupiony w pracy, a jeżeli dodatkowo ma powód by się zdekoncentrować to tym bardziej trzeba się liczyć, że zamiast pracować krócej będzie robił coś zdecydowanie dłużej i mniej efektywnie. Obecnie problem ten nie jest aż tak duży z tego tytułu, że sami pracodawcy skorzystali z rozwiązań niejako ucinających zagrożenia płynące z tytułu korzystania przez pracowników z zasobów internetowych niekoniecznie w celu realizacji zadań służbowych, przede wszystkim wprowadzając filtry dostępowe do sieci. Czyli pracownicy nie mają dostępu do wszystkich zasobów sieci, ale tylko i wyłącznie z tymi, które są powiązane z ich działaniami służbowymi. Niektórzy na takie działanie pracodawców zareagowali oburzeniem, że jest to atak na wolności i prawa pracowników oraz też i wyraz braku zaufania. Trzeba dodać, że pracownicy i na ograniczenie i na brak zaufania nieco popracowali a praktycznie zdecydowanie bardziej niż nieco. Szczególnie w krajach gdzie nastąpiło zachłyśnięcie dostępem do takiej technologii, ale także w rozwiniętych pracownicy w godzinach pracy przesyłali sobie śmieszne filmiki, ściągali dane, filmy i muzykę oraz zwyczajnie marnowali czas czytając informacje albo oglądając jakiekolwiek materiały odrywające od pracy. Często robili to też z tego powodu, że na stanowisku pracy mają albo mieli dostęp do zdecydowanie lepszego sprzętu albo też szybszego łącza internetowego. Nikt nie ma zamiaru szczególnie pracowników usprawiedliwiać człowiek dorosły powinien potrafić oddzielić zabawę od pracy, szczególnie w godzinach tej drugiej. Wydaje się też, że z upływem czasu pracownicy nieco rozsądniej zaczęli korzystać z Internetu a sami pracodawcy trochę rozluźnili nadzór stwierdzając, że skoro pracownik i tak ma zamiar nieco zluzować w ciągu dnia to, jeżeli jedząc kanapkę będzie przeglądał witryny internetowe jest większa szansa, że jak już zaspokoi głód i ciekawość, będzie efektywniej pracował.