Obieranie się z prywatności

Teoretycznie wydaje się, że dla przeciętnego człowieka jedna z tych wartości, których będzie zawsze zaciekle bronić jest właśnie jego osobista prywatność. Nie bez powodu zostały wykreowane swego czasu takie powiedzenia jak wtykać nos w nie własne sprawy albo też tkać palec między drzwi. Jednak te powiedzenia odnoszą się raczej do czasów minionych, ponieważ obecnie zdają się mieć zdecydowanie mniejszy zasięg i siłę oddziaływania. Przede wszystkim z tego powodu, że ludzie w dziwnym poczuciu czy chęci bycia bliżej za pomocą samych gadżetów i nowych technologii swoją prywatność wystawiają na widok publiczny. Mowa o tendencji szczególnie wśród osób młodych do tego by wszystko, co dzieje się w ich życiu digitalizować i wrzucać w cudzysłowie na strony i do sieci internetowej tak by inne osoby całkiem obce mogły mieć do tych danych dostęp. Można zapytać, jaki jest sens udostępniania informacji osobistych intymnych tak by wiele innych osób miało do nich dostęp i mogło coś skomentować nie zawsze życzliwie i w sposób, który samemu upubliczniającemu materiały będzie odpowiadał. Najlepsze wyjście z takiej sytuacji to zwyczajnie rezygnacja z takiego właśnie wystawiania się na widok publiczny tu jednak objawia się odrębna kwestia. Czyli wymogi społeczne albo też środowiskowe, ponieważ ludzie młodzi będąc członkami konkretnych grup czasem komunikują się tylko i wyłącznie za pomocą sieci internetowej i to w niej zamieszczane są informacje na profilach oraz komentarze i przesyłane informacje i wiadomości. Administratorzy takich stron gromadzących społeczności dają niejako narzędzie tego typu, że profile mogą być dostępne w całości tylko dla znajomych. Tu pojawia się jednak zapytanie jak zdefiniować znajomości z sieci czy są to realni znajomi czy jakieś kompletnie obce osoby, które zwyczajnie przez przypadek mają podobne poglądy w konkretnych sprawach. Tak czy inaczej samo całkowite obnażanie się w sieci jest trochę dziwne i zupełnie niezrozumiałe dla starszych użytkowników, którzy są zdecydowanie bardziej powściągliwi w dzieleniu się z potencjalnie wszystkimi swoją prywatnością. Nie po to powstał ten termin by się go w tak łatwy i beztroski sposób pozbywać ze słownika. Wydaje się też, że to przeniesienie do sieci całej prywatności wiąże się z tym, że ludzie zewnętrznie coraz rzadziej mają dla siebie czas czy to z powodów takich jak rodzina praca czy też inne obowiązki. Czyli oddalają się od siebie nawet tego nie zauważając albo bagatelizując problem i uciekając od niego zamiast rozwiązać. Przecież każdy nawet najbardziej zapalony użytkownik portali społecznościowych wie, że są one tylko surogatem prawdziwych relacji. Jednak ludziom wygodniej się obnażyć cyfrowo wobec większości niż realnie wobec jednostki, ponieważ nie wymaga to takiej odwagi. Krótko mówiąc czegokolwiek by się nie zamieściło w sieci nie powiedziało czy napisało to można to łatwo usunąć tak by nie został żaden ślad. Jedno kliknięcie i cały wpis a nawet profil znika. Nieco przypomina to próbę egzystowania bez odpowiedzialności za własne działania i ponoszenia konsekwencji.