Ochrona antywirusowa
Wirus komputerowy... coś najbardziej bezsensownego, co tylko można sobie wyobrazić. Ale co to właściwie jest? Nazwa powstała przez analogię do wirusów chorobotwórczych. Jedne i drugie mają bowiem ten sam cel i sposób działania: mnożyć się, ile się da, i zarażać, kogo (co) się da. Wirus komputerowy jest programem, w zasadzie takim samym jak wszystkie inne. Jest pisany przez konkretnego programistę. Przy całej swojej rozmaitości wszystkie mają pewne cechy wspólne. Po pierwsze, działaj ą podstępnie z ukrycia, a po drugie, są nastawione na powielanie samych siebie na każdym możliwym nośniku. Napisano ich już bardzo wiele i są tworzone ciągle coraz to nowsze. Jaka ponura siła pcha do tego ich autorów?... Nie wiem. Wirusy są różne. Począwszy od takich, które można by ostatecznie uznać za niewyszukany żart, aż po takie, które potrafią narazić na niewyobrażalne straty. Istotą działania każdego wirusa jest zakraść się podstępnie do komputera, zaczekać na określoną okoliczność i zrobić użytkownikowi niespodziankę. Mogą to być różne niespodzianki. Począwszy od odegrania melodyjki (na ogół fałszywie), wyświetlenia absurdalnego komunikatu, po sformatowanie dysku (czyli zniszczenie wszystkich zapisów) lub, na przykład, zniszczenie tablicy FAT (w praktyce skutek ten sam). Jeśli ktoś uważa całą wrzawę wokół wirusów za przesadzoną, zmieni zdanie po pierwszej poważnej awarii. Na szczęście, wirusy komputerowe nie fruwają w powietrzu i nie można się nimi zarazić w tramwaju od kichającego współpasażera. Stosując konsekwentnie kilka prostych zasad, można się przed nimi chronić dość skutecznie. Program komputerowy zasługujący na nazwę wirusa ma zakodowane procedury zarażania, czyli powielania się na każdym możliwym nośniku. Ich „roznosicielem" są zapisywalne nośniki wymienne (przede wszystkim dyskietki). I tu uwaga: wirus nie jest w stanie przenieść się na dysk CD włożony do napędu. „Łapanie wirusa" odbywa się najczęściej poprzez dyskietkę używaną w komputerze. Zarażona może być właśnie dyskietka i wtedy wirus przenosi się poprzez pamięć operacyjną na dysk twardy lub odwrotnie, wirus przenosi się z zarażonego dysku do pamięci operacyjnej i tam „czatuje" na każdą użytą dyskietkę. Zarażona dyskietka zaraża każdy komputer, w którym zostanie użyta. I tak metodą łańcuszka wirus błyskawicznie się rozprzestrzenia. Wirus, po zainstalowaniu się na dysku, oczekuje na dogodne dla siebie okoliczności. W chwili ich wystąpienia przystępuje do swojego destrukcyjnego działania. Okoliczności wyzwalające działanie mogą być bardzo różne. Znany jest wirus zwany „Choinką", uaktywniający się między 19 grudnia a l stycznia, lub słynny „Michał Anioł", który uaktywnia się w dniu 6 marca. W 1992 roku wywołał on prawdziwą światową histerię. Cała zabawa z wirusami potwierdza znaną regułę „pocisku i pancerza". Jedni piszą coraz wymyślniejsze wirusy, inni coraz sprawniejsze programy antywirusowe. Właśnie... programy antywirusowe. Jest to podstawowy (a właściwie jedyny) „lek" na wirusy. Są to programy sprawdzające nośniki informacji, wykrywające i niszczące znalezione wirusy. Analogię z ochroną zdrowia można rozszerzyć. Również w świecie komputerów najskuteczniejsza jest profilaktyka.