Piractwo się szerzy!
Piractwo – bynajmniej nikt nie ma tutaj na myśli Piratów z Karaibów, dryfujących po oceanach na swoich statkach z zakrytym jednym okiem. Chodzi tutaj o nielegalne posiadanie różnych rzeczy. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikt o czymś takim nie słyszał, dopiero jakieś dwadzieścia lat temu zaczęło być głośno o kasetach muzycznych i płytach muzycznych, tak zwanych „piratach”, czyli nielegalnie kopiowanych z oryginałów. Bardzo szeroko się one rozprzestrzeniły, ponieważ były kilkakrotnie tańsze od płyt czy kaset oryginalnych. Ale jeszcze wtedy całe piractwo nie było tak bardzo rozpowszechnione jak teraz. Dzisiaj wystarczy mieć komputer i Internet, aby móc obejrzeć i posłuchać wszystkiego, dosłownie wszystkiego. Jak to się dzieje? Otóż tak: każdy, kto ma dostęp do Internetu ma możliwość tak zwanego „dzielenia się” tym, co ma z innymi użytkownikami sieci. A w praktyce wygląda to mniej więcej tak, – jeśli ktoś ma powiedzmy film „Niemoralna Propozycja” w formie pliku, ma również dostęp do Internetu, to może korzystając ze specjalnego programu podzielić się z innymi użytkownikami tym filmem. Wystarczy, jeśli go udostępni. To samo jest z wszelkiego rodzaju muzyką, grami, obrazami, książkami w formie cyfrowej – tak zwanymi e-bookami. I przez taką formę dzielenia się, właśnie szerzy się piractwo. Wiadomo, dla nas użytkowników, jest to bardzo wygodne, ponieważ po podłączeniu do sieci możemy mieć wszystko. Każda piosenka, każdy film jest w zasięgu naszej ręki, a raczej myszki, którą klikamy. Wystarczy kilka minut, bez wychodzenia z domu i już. Nie trzeba również płacić – i właśnie o to w tym wszystkim chodzi! Bo jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze – jak mówi stare, ale jakże mądre przysłowie. Niestety, problem jest ogromny, ponieważ przez coraz bardziej rozpowszechnione tak zwane piractwo, producenci czy filmów, czy też muzyki, czy też gier, nie zarabiają na swoich produktach tyle, ile powinni. Ponieważ my, zamiast pójść do kina, wykupić bilet, to my idziemy na łatwiznę – włączamy komputer, podłączamy się do Internetu, wyszukujemy dany film, ściągamy go żargonem mówiąc, a bardziej po ludzku – pobieramy dany plik i on jest już nasz! Zasiadamy wygodnie przed ekranem komputera, wcześniej przygotowujemy sobie miskę z popcornem – zupełnie jak w kinie, tyle, że za darmo i bez wychodzenia z domu. Ale czy warto? To zależy, z jakiego punktu widzenia. Jeśli chodzi o oszczędności, to jak najbardziej tak – nie musimy kupować biletu, który w dobrym kinie w dużym mieście potrafi kosztować trzydzieści złotych za jedną osobę. Nie musimy wychodzić z domu, więc czy deszcz, czy śnieg, czy zawieje, czy zamiecie, pogoda nie jest nam straszna. Ale patrząc ze strony znawców, to nawet najlepszej, jakości plik, najlepszej, jakości ekran na monitorze naszego komputera, najlepsze nagłośnienie w naszym pokoju, to nie to samo, co pójście do kina, w którym efekty dobrze zrobionego filmu sprawiają, że z podziwu nie jesteśmy w stanie wydobyć z siebie ani jednego słowa. Pomijając już fakt, że piractwo jest po prostu nielegalne, jest oszustwem, ale czy te wartości są w dzisiejszych czasach aż tak ważne?