Script kiddie
Hakerzy, anonimowi specjaliści od włamań internetowych, dzielą się na kilka kategorii - jedną z nich są właśnie script kiddie. Kim oni są? Polskie tłumaczenie tego terminu oznacza ich skryptowymi dzieciakami. Skąd się wziął taki termin? Otóż społeczeństwo hakerów, zaawansowanych specjalistów, którzy potrafią rozgryźć nawet mocne zabezpieczenia komputerowe, określiło w ten sposób już dawno temu grupę użytkowników, którzy używając sprawdzonego, gotowego oprogramowania włamują się na słabo strzeżone systemy. Jest to bardzo obraźliwe tak naprawdę określenie, zwłaszcza dla kogoś, kto jest przekonany o swoich umiejętnościach. Dlaczego tak się dzieje? Otóż haker powinien być samoukiem. Jego misją powinno być ciągłe wchłanianie nauki, dokształcanie się w zakresie bezpieczeństwa komputerowego, łamanie firewalli i zabezpieczeń, ich zwinne, sprytne omijanie i zacieranie śladów po udanym ataku. Script kiddies działają na zasadzie wykorzystywania gotowych i sprawdzonych sposobów tego typu włamań i czerpią z tego satysfakcję. Bardzo często spotyka się także określenie script kiddies w odniesieniu do programów powodujących zdalne zawieszenie komputera, którego młody, niewykształcony haker wziął na celownik. Takimi programami może być na przykład WinNuke, który odpowiada za atakowanie systemu operacyjnego Microsoft Windows, wysyłając mu pakiety danych. Są to przypadkowe dane, których szybka wysyłka powoduje najpierw zwolnienie maszyny, a później jej całkowite zawieszenie. Jest to bardzo prymitywne narzędzie, którego obsługa nie wymaga właściwie prawie żadnej wiedzy na temat komputerów. A jednak używając jej wielu ludzi uważało się za prawdziwych hakerów, strasząc swoich znajomych umiejętnościami rzekomo hakerskimi. To nie spodobało się wykształconym hakerom, którzy zajmowali się systemami od podszewek, badali ich system działania, dlatego wypowiedzieli wojnę tym ludziom. Znana jest nawet historia o wojnach na kanałach IRC. Odwiedzając wiele kanałów młodociani hakerzy narażali się na złość ich starszych kolegów i ci bez skrupułów atakowali ich słabo zabezpieczone komputery. Potem albo rozłączali ich od sieci albo robili inne rzeczy - wszystko dla przywrócenia rangi 'haker' takiej estymy, na jaką zasługuje. W międzyczasie dla ludzi zainteresowanych hakerstwem powstał pewien rodzaj programów. Były to również prymitywne programiki, jednak wymagały one podobnie jak WinNuke niemal zerowej wiedzy o komputerach. Chodzi o konie trojańskie, które podrzucało się komputerom, które zamierzano później atakować. Po zainstalowaniu takiego konia trojańskiego młodociany haker mógł bez żadnych ograniczeń atakować system operacyjny danego komputera. Mógł na przykład przeglądać jego prywatne dane, usuwać wybrane elementy, zmieniać kolejność występowania w katalogach czy otwierać napęd CD, wyłączać lub resetować komputer. Wszystko to bez żadnej wiedzy hakerskiej. Dlatego hakerzy nie cierpieli tego. Walczyli z tym, jak tylko mogli, jednak ilość ludzi chcących tylko żartować, a nie zgłębiać systemy operacyjne, była znacznie większa, dlatego moda na podkładanie podobnych tego typu programików trwa do dzisiaj. Jednak jest to o wiele trudniejsze niż kiedyś dzięki dostępności antywirusów. I teraz to hakerzy mogą się popisywać, a nie script kiddies.